Z Archiwum X: Chcę wierzyć
Druga już adaptacja słynnego serialu o dociekliwych detektywach przyniosła fanom głównie rozczarowanie. Bo jak tu nie rozczarować się tym filmem, skoro od początku jest jasne, że tym razem nie będzie tutaj nic wspólnego z UFO ani zjawiskami pochodzenia pozaziemskiego. Tym razem chodzi też o jakąś tajemnice związaną z zaginięciami kobiet w stanie Wirginia. Dzieje się to podczas ostrej zimy, cały stan jest zasypany śniegiem. Jeden z księży małego miasteczka doznaje dziwnych wizji, które z czasem nakierowują parę detektywów na jeden wielki rów przy autostradzie. Tam doznają wielkiego szoku, ale to nic w porównaniu z tym, co ich czeka. Tak wygląda fabuła i zapowiada się nienajgorzej. Ale to nic nowego - fabuła każdego odcinka zawsze wyglądała z wierzchu na pomysłową, jednak z biegiem filmu okazuje się, że jest to tylko pozór. Fabuła wprowadza początkowo w zauroczenie, ale akcja, jaka się potem dzieje, szczerze mówiąc, nie jest najwyższych lotów. Po czasie zwyczajnie nudzi, a i jej rozwiązanie nie przynosi oczekiwanej satysfakcji. Prawdę mówiąc, pierwszy film fabularny o Archiwum X był o wiele lepszy niż ten. Być może jest to wina zmiany tematu - nie ma tutaj wzmianki o UFO, rdzennym temacie tej produkcji. Lepsze byłoby już wznowienie emisji pierwszej serii.