Project: Monster

Filmy o ataku wielkich gigantów były na topie już kiedyś, teraz się takich nie robi. Wskrzeszenie King Konga przez Petera Jacksona, który odpowiedzialny był między innymi za "Władcę Pierścieni", poległo, jeżeli chodzi o materialny sukces. Bardzo ciekawie zapowiadał się "Project: Monster", wyprodukowany przez tego samego reżysera, który odpowiedzialny był za serial "Herosi". Jest to ciekawe połączenie filmu o wielkim monstrum atakującym wielkie aglomeracje z horrorem wszech czasów, czyli "Blair Witch Project". Chodzi o to, że cała akcja kręcona jest z perspektywy jednego prawie że ujęcia, amatorskiej kamery, która była cały czas włączona podczas ataku potwora na miasto. Początkowo takie rozwiązanie może nieźle irytować, ale z czasem taka konwencja przypada do gustu. Zbyt wielu efektów nie należy tutaj oczekiwać, film owszem, jest katastroficzny, ale opowiedziany trochę inaczej, konwencja jest całkowicie zmieniona. Nie ma tutaj widowiskowych ujęć niszczenia wielkiego budynku, ale jest bardzo dokładne pokazane na przykład, jak ludzie idą po przechylonym budynku ratować jedną ze swoich przyjaciółek - a to robi wrażenie większe niż widok Godzilli niszczącej kolejny wieżowiec. Lecąca głowa Statui Wolności także robi wrażenie. Film bardo dobry, godny polecenia.

list motywacyjny - opakowania sklep - Poznań Agencja Reklamowa - projekty domów - Zakłady bukmacherskie